Archiwa tagu: lugrotrawler

Marian Rodak GALERIA

[vc_row el_class=”td_classic_blog_home”][vc_column][vc_column_text el_class=”import_blog_quote”]

Z tęsknoty za morzem

Marian Rodak, to emerytowany rybak. Jest przepełniony tęsknotą za morzem i pragnieniem by tę tęsknotę przelać na papier. Przeglądając jego pełna pasji twórczość, mimo iż w prymitywistycznej,( a może własnie dlatego) technice, nie możemy się oprzeć tej jego tęsknocie…

W.S.

GALERIA

kliknij na obrazek by przejść do galerii

[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]

Marian Rodak – ZAPISKI

Zapatrzony w kolory życia

Czym że są te żywe kolory?

KOLORY otwierające wrota piekła? KOLORY Przepaści krańca świata? A Może wyobrażające kolory nie wiadomego? A może kolory chorej wyobraźni starego człowieka a może kolory zapomnianej młodości? A Może kolory tęsknoty miłości do żywiołu? Kolory życia które zobaczył stary człowiek. Kolory życia które mu zsyła sen łaskawy Bóg łaskawy, Bóg zsyła sen staremu człowiekowi. Zsyła staremu człowiekowi wspomnienia młodości mój panie, dziękuję tobie za sen- spełnione marzenia mój panie, dziękuję tobie za sen który przypomina, przypomina moją młodość i miłość do życia.

Krótkie Wspomnienie

Chyba 1958 rok.
Byłem na s/t „Płonia”. Przyjechała delegacja górników. Wyszliśmy w morze. Trochę kiwało, toteż większość górników zgłaszała się niczym na zebraniu partyjnym do dyskusji z bogiem morza, Neptunem

Po przyjściu do portu delegat górników krótko powiedział:

-Wieta rybaki, jo to dupce te wasza robota, jo to już wole swoja szychta pod ziemią.

Marian Rodak

Statki Radka-rysunki statków wykonane przez rybaka dalekomorskiego

Statki Radka w ołówkowej kresce

Seria PAROWCE

Oto zbiór, a właściwie mam nadzieję zaczątek zbioru świetnych grafik o tematyce morskiej, których autorem jest rybak dalekomorski Radosław Gardys.

W.S.

 

Tragedia Cyranki

Tragedia Cyranki

Jedno z szeregu zatonięć polskich lugrotrawlerów z serii kulików, zwanych ptaszkami.

Do katastrofy doszło późnym popołudniem 4 października 1956 roku na łowisku Dogger Bank na Morzu Północnym, w trakcie sztormu . W wyniku nieprawidłowo przeprowadzonego manewru z rozkazu szypra, Mariana Snopka, a także słabej stateczności , o godzinie 16.40 jednostka przewróciła się i zaczęła tonąć. Sześciu marynarzy uratowały dwie jednostki: polski lugrotrawler „Mysikrólik” pięciu i włoski statek „Italian Victoria” jednego. „Mysikrólik” znajdował się czterysta metrów od miejsca wypadku i mógł dotrzeć na miejsce w ciągu pięciu minut, jednak akcja ratunkowa opóźniła się o około 41 minut z powodu wybuchu paniki na pokładzie jednostki. Znacznie opóźniona została akcja ratunkowa. „Mysikrólik” uratował sternika Jana Styna, który po zatonięciu utrzymał się na powierzchni na kole ratunkowym, rybaków Władysława Bańkowskiego, Jana Gracę i Kazimierza Stabulewicza, którzy wydostali się na przewrócony statek, a potem dotarli do zerwanej z niego tratwy ratunkowej oraz piątego, odbywającego pierwszy w życiu rejs młodszego rybaka Mariana Uszkura, który po katastrofie znalazł się wewnątrz wywróconego do góry dnem trawlera. Po kilkudziesięciu minutach wewnątrz wywróconego statku dostrzegł luk, zdołał zanurkować i wypłynąć na powierzchnię, po czym podjął go „Mysikrólik” . Z 12 ludzi, którzy zginęli, jeden pozostał wewnątrz wywróconego statku, trzech utonęło od razu, a wszystkich pozostałych widziano na powierzchni. Spóźniona akcja ratunkowa sprawiła, że fale rozrzuciły ich w różnych kierunkach i tylko jednego z nich, Teodora Pałzygę, do którego nalezą zdjęcia zamieszone poniżej, uratował statek „Italian Victoria” . „Cyranka” zatonęła przed północą, kilka godzin po przewróceniu się, zanim zdążyły podejść do niej holowniki ze sprzętem umożliwiającym wydobycie ostatniego członka załogi, który przez długi czas uderzeniami w kadłub dawał znaki życia. W wyniku katastrofy zginęło 12 członków załogi: Marian Snopek – szyper Zbigniew Szymański – rybak Mieczysław Seryło – I mechanik Henryk Mastyna – II mechanik Włodzimierz Jasiński – motorzysta Stanisław Górski – kucharz Albin Strugała – asystent pokładowy Władysław Berest – bosman Aleksander Makowski – młodszy rybak Marian Żelazny – rybak Ignacy Malawski – młodszy rybak Marian Kałuda – starszy rybak.

Poniżej przedstawiam galerię zdjęć absolutnie niesamowitych, przesłanych nam przez Panią Jolantę Dudek, należących do Teodora Pałzygi.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

OCALENI Z KATASTROFY CYRANKI

Kolejna porcja niesamowitych zdjęć, które ktoś mi przysłał, niestety nie pamiętam kto. Będę bardzo wdzięczny za ujawnienie się autora, właściciela lub kogoś kto wie czyje to są zdjęcia.

Zdjęcia przedstawiają powracających do Świnoujścia, ocalałych członków załogi na pokładzie Mysikrólika, ich powitanie a na końcu Warszów rybacki z tamtych czasów.

Galeria Andrzeja Lacha

Andy jako pierwszy wziął udział w projekcie „Morze-morze”.

To rybak z krwi i kości, jego ojciec pracował jeszcze „z Holendrami”.

Andy tak się przedstawia:

 „Andrzej Mieczyslaw Lach syn starego Lacha co zaczynał rybołówstwo z Holendrami w Arce.  Jeszcze nie było Dalmoru no i przeszedł do matki Odry  z lugrami i kulikami. A był na lugrze „Delfin” 1,  to były jego statki i Korabie, potem przyprowadził Łebę i inne stateczki. Ja zaczynałem na Wicku za lajpra, no i tak do chiefa bez żadnych promocji  ze strony organizacji.

Byłem całe życie biały, może i szkoda patrząc z perespektywy czasu. Brat też pływał za 2 offa na Morągu ostatnio…  i tragedia rodzinna, wyszedł z domu pewnego dnia  i nie ma śladu do dzisiaj. To tak nawiasem,  bo widzisz byliśmy morskimi w całym sensie tego  znaczenia. Nie wspominając o dziadku ze  strony ojca, który przed wojną żeglował po Wiśle  w Żegludze Krakowskiej, za mechanika. Teraz   ostałem się ja.

Andy tak pisze o Uranii:

 „…Urania jeden z drewnianych trawlerów polskiej  floty które otrzymaliśmy z Unry (…). Ja wiele  razy od mojego staruszka słyszałem- zobacz synku te SD-21 z MW to moja Urania. Wyobraź sobie pewnego czasu  będąc w Lowestof w Anglii spotkałem Angola  shiploversa, który był gotowy mi zapłacić za skan  zdjęcia tego trawlerka. Podał dokładne dane  techniczne i losy do przejścia pod Polską banderę.

Były to trawlery serii Talizman, ze stalowym owrężem  i drewnianymi kadłubami podobnie jak niemieckie kutry  KFK, które skopiowane i produkowane przez nas długo  pływały dając bazę do konstrukcji stalowych…

…z prawej strony w laście siedzi mój ojczulek w  czapce matrosa, tamtych panów nie znam, są oni  zapewne z Gdyni i okolic, może po publikacji ktoś  się odezwie, rozpozna swego ojca lub siebie…

Maszyna parowa TR-800 polskiej produkcji,  wytwarzał je Cegielski lub Swiętochłowice. Była  to maszyna o mocy 800 KM sprzężona z dwóch maszyn  podwójnej expansji. Miała 2 cylindry w/c i dwa  cylindry N/C rozrząd suwakowy, cylindrczny, stawidlo  typowe Stefensona nawrotne o max obrotach 102/min, cisnieniu roboczym pary 16 kg i temperaturze pary do   215 stopni. Zasilana była z kotla kombinowanego  Howden-Jonson.

Była montowana na suprach, ale tych  z krótkimi kominami. Te pierwsze z długimi kominami  miały maszyny mocniejsze 1000 KM. W Odrze były to  tylko Łeba Łyna i Łużyca. Ta ostatna to odrzut z  ruskiego exportu. Natomiast w Dalmorze, tam były różne cuda nawet z turbinami na pare odlotowa w systemie  Bauer Waha. Taką miał Turlejski, Gierczakowna Ex  WDA miała Terke tak myśmy je nazywali.

komentarz Andy

Oto jego zdjęcia