Archiwa tagu: Borchardt

sts „Kapitan Borchardt” w Szczecinie

W ubiegłym tygodniu Szczecina zawitał żaglowiec noszący imię „Kapitan Borchardt”.

Mimo kiepskiej pogody i sporej odległości udało mi się zrobić mu zdjęcie.

Jest to najstarsza jednostka żaglowa w naszej flocie, zbudowana w 1918 roku. Jest własnością prywatnego armatora, służy do rejsów szkoleniowych i turystycznych.

Więcej o nim jest tu: https://pl.wikipedia.org/wiki/STS_Kapitan_Borchardt

Strona domowa statku: http://www.kapitanborchardt.pl/ 

Niezwykłe PRECJOZA BORCHADTOWSKIE

PRECJOZA termin zapożyczony z listu Borchardta jaki kiedyś wysłał swojemu dawnemu uczniowi dzisiaj kapitanowi ż.w.Ireneuszowi Bulskiemu.

Pan Ireneusz ofiarował skany tych listów skany portalowi. Dzięki temu wszyscy możemy cieszyć się unikalną, wzruszającą, jeśli wziąć pod uwagę okoliczności, ich treścią. Panie kapitanie, dziękujemy!

Z korespondencji jaką między nami prowadziliśmy wyłowiłem piękne PRECJOZA

A oto one: „Mam jeszcze trochę nie ostre zdjęcie Kapitana, skądś skopiowane, gdy wchodzi do klasy z uśmiechem na ustach. takim Go pamiętamy. Załączam te listy i tą niewyraźną fotkę (…) jest ona tak bardzo charakterystyczna dla Niego (…) gdy z wielkim rozpędem wpadał do klasy aby „czołgistom” jak mawiał, nalać do głowy nieco oleju z tej astronawigacji.”

Kpt. Borchardt wkraczający do klasy fot: internet

A teraz LISTY

 

Karol Borchardt – Znaczy Kapitan

 

www.dziennikbaltycki.plwww.dziennikbaltycki.pl

„Znaczy Kapitan” Karola Borchardta zdecydowanie odpowiada za moją drogę życiową.

Pewnie nie ja jeden „padłem ofiarą” romantyzmu Borchardta i jego zaprawionych soczyście dowcipem morskich opowieści.

Ten wspinający się po linie na wysoką rufę żaglowca marynarz, przywoływany na pierwszych stronach książki, niejednemu z nas utkwił w w duszy, powodując przemożne pragnienie podobnych przeżyć.

Los i potężna siła „sprzyjających okoliczności” które zwykle towarzyszą wielkiemu pragnieniu realizowania marzeń zrządził, że tak się stało… (Patrz Droga)

Podczas moich oceanicznych peregrynacji, miałem przyjemność pływać na Gople z kapitanem Andrzejem Kłokodzkim, który był uczniem Borchardta. Podczas długich przelotów w poszukiwaniu kalmara na Pacyfiku, opowiadał nam o życiu w gdyńskiej Szkole Morskiej bardzo ciekawie. Nie wszystkie opowieści nadają się do powtórzenia publicznie 😉 ale jedna z nich na pewno. Ale o tym później…

Tymczasem jednak przytoczę kilka cytatów ze „Znaczy Kapitana”, dla tych, którzy jeszcze nie trafili na tę wspaniałą książkę.

  • „Wkrótce potem, gdy w pierwszej mojej podróży na „Lwowie” staliśmy w jednym z portów zagranicznych, przyjechała z wizytą miejscowa Polonia z ambasadorem polskim na czele. Goście w towarzystwie kapitana zwiedzali statek od dziobu do rufy. Gdy znaleźli się w międzypokładzie, kapitan kazał mnie zawołać. Ubrany w wyjściowy mundur, zameldowałem się przepisowo.
    Pokazując mnie towarzystwu złożonemu z wykwintnych pań i dystyngowanych panów, kapitan oświadczył:
    – Znaczy, on u nas najwięcej je, najwięcej waży i, znaczy, najsilniejszy!
  • W miarę jak „pierwszy” odkrywał coraz to nowe połamane handszpaki, głos jego z najwyższej oktawy, dostępnej dla mężczyzny, przechodził w wycie czerwonoskórych towarzyszące skalpowaniu przez nich bladych twarzy:
    – Pałaaaami!!! Wszystka pałaaaami!! Cały statek pałaaaami! Nu, wszystka pałamał, wszystkie handszpaki pałaaaamał. Da dźjabłaaaa! Biezabrazje!
    „Ogień” pierwszego oficera udzielił się kapitanowi, ale wyłącznie w formie zaciekawienia. Żaden mięsień na twarzy mu nie drgnął, gdy spoglądał na zachłystującego się wrzaskiem pierwszego oficera.
    „Pierwszy” zdążył już policzyć wszystkie połamane handszpaki. Wił się teraz i nadal ryczał:
    – Wszystka pałamał! Wszystkie handszpaki pałamał!
    Chciałem się wtrącić i powiedzieć, że jeszcze cztery zostały, ale wobec kapitana nie śmiałem. Naraz znów usłyszałem głos kapitana:
    – Znaczy, panie Konstanty, znaczy co? Znaczy, za silny?
    A potem znów straszny, przeraźliwy ryk „pierwszego”:
    – Nu, tak, za silny! Za silny! Wszystka łami! Wszystka! Cały statek pałami! Cały statek!!!
    I zwracając się już bezpośrednio do mnie, wrzasnął:
    – Nu, won stąd! WOOOOON!!!
  • Wszystkie zapamiętane przez nas obchody trzeciomajowe rozpoczynały się od przemówień, wygłaszanych niekiedy przez ludzi, którzy byli wychowani i wykształceni w obcych szkołach, w trzech rozmaitych zaborach. Niektóre z nich przeszły jako tematy do wesołych opowiadań i anegdot. Cytowany był na przykład taki fragment przemówienia: „Otczizna nasza została podzielona na trzy czensti. Jedną wzięli Germańcy, drugą – Awstryjcy, a trzecią – my!” Fragment innego brzmiał: „Powstała otczizna nasza, Polska, która podzielona była na trzy nierówne połowy, a tereny jej zachwycone wojną”.”
  • I na zakończenie znamienny cytat :
  • „Doskonałym ma być człowiek, który tak samo myśli, mówi i czyni” – kpt. żw. Karol Olgierd Borchardt.