Archiwum kategorii: Zeglarskie

Rysunki R.Gardysa poświęcone Ludomirowi Mączce i Marii

Rysunki R.Gardysa poświęcone Ludomirowi Mączce i Marii

Radek Gardys jest byłym rybakiem dalekomorskim, w którym morze jak w wielu z nas sasiedziało sie na dobre. Upust swojej tęsknocie za rybackim rzemiosłem daje rysując od lat piękne obrazy. Te poświęcił wybitnemu żeglarzowi, Ludomirowi Mączce, który owo żeglarstwo traktował jako sposób na życie. Większą jego część spędził na morzu właśnie.  Więcej o Nim piszę tu: Ludomir Mączka

Henryk Widera-najlepszy muzyk wśród żeglarzy

Henryk Widera-najlepszy muzyk wśród żeglarzy

Niepoprawny romantyk, muzyk i żeglarz, którego przygoda z żeglarstwem, pełna walki o przetrwanie, walki o godność i możliwość dalszego żeglowania powinna stać się kanwą pasjonującej książki.

Skrzypek z wykształcenia i umiłowania muzyki, żeglarz z umiłowania wolności, przestrzeni i morza… Jego życie pełne jest nieoczekiwanych zwrotów, jego wyprawy wyróżnia w dzisiejszych czasach jedno: nie miał sponsorów, patronów, otoczki medialnej.

Gdy kończyły mu się pieniądze grał, w miastach portowych na placach, ulicach, przy stacjach metra. A że gra pięknie, zwykle zarabiał na kolejny etap rejsu, na remont jachtu, na utrzymanie.

Grał także dla siebie, na jachcie, mawia że pływa żeby grać i gra żeby pływać.

Chętnie opowiada anegdotę o tym jakich nieoczekiwanych miewał słuchaczy.

Kiedyś podczas samotnego rejsu na Śródziemnym, przy spokojnym morzu wyciągnął skrzypce, zapatrzył się w zachodzące słońce i zagrał suitę Bacha. Grał dość długo, gdy obok jachtu wynurzył się francuski okręt podwodny. Marynarze wyszli na pokład i bili mu brawo. Okazało się, że jego grę słyszeli w sonarze.

Kochał morze a ono dawało mu wiele radości ale też i bywało okrutne. Zabrało mu w 1997 r syna, który zginął na Morzu Śródziemnym, na tymże morzu w 2017 stracił ukochany jacht Gawot.

Heniu, jak mówią o nim z wielką sympatią szczecińscy żeglarze, jest wielokrotnym laureatem poważnych, żeglarskich i podróżniczych nagród (dwa wyróżnienia i jedna nagroda KOLOSY), kilka razy REJS ROKU, NAGRODA DZIENNIKARZY oraz ufundowaną przez Gminę Miasto Szczecin nagrodę LUDOMIRA MĄCZKI.

Henryk Widera, nagrodę Ludomira Mączki- jej materialną część- przeznaczył na budowę nowej jednostki GAWOT II. Jest to katamaran przeznaczony do żeglowania po osłoniętych wodach, ma być „platformą integracyjną” dla tych żeglarzy, którym zdrowie i rodzina nie pozwalają już na morskie wyprawy. Katamaran powstał przy współpracy i pomocy szczecińskich żeglarzy. Rzecz jasna sporo jeszcze przy nim pracy, więc kto chętny, może pomóc.

Losy Henryka Widery opisuje między innymi szczecińska dziennikarka Krystyna Pohl w tekście „Sylwetki – Henryk Widera czyli „skrzypek na jachcie”

O ostatnich przygodach Henryka Widery pisze m.in. Gazeta Wyborcza

fot: M.Krzeptowski
Tekst: W.S.

Tall Ship Races 2007. Finał Szczecin

Tall Ship Races 2007 w Szczecinie to była wielka rzecz.

Wielka dosłownie i w przenośni, dla każdego żeglarskiego czy marynistycznego serca, impreza bezcenna, dostarczająca masy wzruszeń. Z tego co opowiadali żeglarze z biorących udział w zlocie jednostek, coś tak spektakularnego widzieli po raz pierwszy.

Byłem tam, zrobiłem sporo zdjęć, schodziłem nogi prawie do kolan, ale warto było…

Zapraszam do oglądania galerii, którą będę sukcesywnie uruchamiał w dziesiąta rocznicę tego wydarzenia.

Zdjęcie poniżej jest linkiem do galerii w google, proszę na nie kliknąć by przejść dalej.

Dzień pierwszy

Tall Ship Races 2007
Tall Ship Races 2007 

 

Ludomir Mączka – Wielki Skromny Człowiek

Ludomir Mączka – Wielki Skromny Człowiek

Lubomira Mączkę poznałem podczas przygotowywania się jachtów „Victorka”, „Polarka” i „Maria” do rejsu dookoła świata w 1999 roku.

Przy nabrzeżu pod Wałami Chrobrego stała „Victorka”, drewniana replika statku Magellana, o ile dobrze pamiętam, to była chyba uroczystość nadania imienia tej jednostce. Nieco dalej zacumowano „Polarkę” ale wszyscy jeszcze na coś czekali…

W pewnej chwili pojawił się mały, zgrabny, drewniany jacht, jacht legenda, „Maria” z niedużym, starszawym „okularnikiem” w kraciastej koszuli za sterem. Oczywiście to był Ludomir Mączka. Sprawnie zacumował między obydwoma jednostkami, czekający na brzegu przyjęli cumy i uroczystość potoczyła się swoim torem.

Po jakimś czasie podszedłem do Ludomira z prośbą o wywiad, odniósł się do mnie zrazu niechętnie i z dystansem, kiedy jednak dowiedział się, że jestem bratem Maćka Krzeptowskiego, zmienił nastawienie.

-Dla brata Macieja wszystko, oznajmił z uśmiechem.

Odeszliśmy na bok i poświęcił mi wówczas dobrą godzinę. Byłem pod wielkim wrażeniem jego skromności, miłości z jaką rozprawiał o Marii, zupełnego lekceważenia swoich dokonań.

-O czym tu mówić, płynie się po prostu…

Takiego Ludka zapamiętałem, kochał żeglować, kochał jacht, reszta świata była jedynie dodatkiem do tej wielkiej miłości. Zupełnie nie dbał o sławę, popularność, media, kamery…
Dla mnie Ludomir to kwintesencja żeglarza.

Jestem pod wielkim wrażeniem pomnika jaki stanął w Alei Żeglarzy na nadodrzańskim bulwarze w Szczecinie. Artysta doskonale uchwycił osobowość Ludka, wielki skromny człowiek.

Bardzo dobra wiki strona od Ludomirze Mączce jest tu: pl.wikipedia.org/wiki/Ludomir_Mączka

Powstało o nim kilka krótkich reportaży, zapisano kilka rozmów, wszystko to za mało.

Na szczecińskim cmentarzu jest Jego mogiła, skromna jak on sam, ale ładna, świadectwo, że pozostawił tu oddanych mu ludzi, którzy ufundowali ten pomnik.
Dwóch bliskich przyjaciół Mączki napisało o nim książkę-album, Maciej Krzeptowski i Wojciech Jacobson- „Mam na imię Ludomir”, jest tu sporo zdjęć, dykteryjek ale przede wszystkim świadectwo, świadectwo człowieka, który na naszych oczach wyrósł w postać legendarną, mimo swojej równie legendarnej skromności.

„Maria”, niestety stoi w Szczecinie na lądzie, a szkoda, bo mogłaby służyć dzieciom i młodzieży do szkolenia a zwłaszcza do pobudzania wyobraźni i żądzy przygody.
Sama postać wielkiego żeglarza jednak jest doceniana w przypadku środowiska szczecińskiego. Działa tu Drużyna Harcerska im. L. Mączki i jak widać już pierwsza jednostka nosi jego imię. Brawo!

w.s.

Wojciech Jacobson

[vc_row el_class=”td_classic_blog_home”][vc_column][vc_column_text el_class=”import_blog_quote”]

Wojciech Jacobson należy do tych żeglarzy, o których się mówi, że budowali żeglarstwo w Polsce.

Za jego zasługi na tym polu został nominowany do nagrody Kolosy.
Jako prezentację na tę okazję przyjaciele Wojtka przygotowali film. Warto obejrzeć od pierwszej do ostatniej sekundy.[/vc_column_text][vc_column_text]”Z wykształcenia chemik, z powołania żeglarz, pochodzi z rodziny o żeglarskich tradycjach. Począwszy od 1949 roku przepłynął ponad dwieście sześćdziesiąt tysięcy mil morskich, przybijając w trakcie swoich licznych rejsów do wybrzeży wszystkich kontynentów oprócz Antarktydy. Aż czterokrotnie odwiedzał Wyspę Wielkanocną, przepłynął też Cieśninę Magellana. Od 1965 roku kapitan jachtowy. Brał udział w pierwszej fazie rejsu Ludomira Mączki dookoła świata. Wspomnienia z tej podróży zawarł w książce „Marią” do Peru (1976). Z Mączką żeglował także w latach osiemdziesiątych – najpierw wzdłuż wybrzeży Ameryki Południowej, potem do Europy, a następnie z Francji do Kolumbii Brytyjskiej. W latach 1985–1988 uczestniczył w zorganizowanej i prowadzonej przez Janusza Kurbiela próbie pierwszego przepłynięcia Przejścia Północno-Zachodniego małym jachtem z zachodu na wschód (z Pacyfiku na Atlantyk). W roku 1988, przejmując od Kurbiela prowadzenie jachtu, wspólnie z Mączką doprowadził przedsięwzięcie do końca. Obaj żeglarze jako jedyni uczestniczyli we wszystkich fazach tej kilkuletniej wyprawy. Przygotowując się do jej kolejnych etapów, blisko pół roku spędzili w wioskach Inuitów.

(ur. 1929) | Laureat Super Kolosa 2015. Członek Kapituły Kolosów w latach 2000-2010.”

(notatka ze strony Kolosy, więcej jest tu: http://www.kolosy.pl/index.php/leksykon/wojciech-jacobson)[/vc_column_text][/vc_column][/vc_row]